Kulisy wybuchu w Rotundzie: co się stało w wielkim wybuchu w Rotundzie?

Kulisy wybuchu w Rotundzie: co się stało w wielkim wybuchu w Rotundzie?
Autor Cezary Brzeziński
Cezary Brzeziński15.02.2024 | 5 min.

Kulisy wybuchu w Rotundzie do dziś budzą wiele emocji i kontrowersji. 15 lutego 1979 roku w samym centrum Warszawy doszło do potężnej eksplozji gazu, w wyniku której śmierć poniosło 50 osób, a ponad 100 zostało rannych. Choć minęło już ponad 40 lat, wciąż nie milkną pytania o to, jak do tego doszło i kto ponosi za to odpowiedzialność. W niniejszym artykule przybliżymy kulisy tego dramatycznego wydarzenia - od pierwszych sygnałów o możliwym zagrożeniu, przez przebieg wybuchu, po jego bezpośrednie i dalsze konsekwencje.

Pęknięty zawór gazowy przyczyną wybuchu

15 lutego 1979 roku o godzinie 12:37 w samym centrum Warszawy doszło do potężnej eksplozji. W powietrze wyleciał budynek Rotundy przy ulicy Marszałkowskiej, w którym mieścił się oddział PKO BP. Pierwsze doniesienia mówiły o 10 ofiarach śmiertelnych, jednak ostateczny bilans był znacznie tragiczniejszy - zginęło aż 50 osób.

Ustalono, że bezpośrednią przyczyną wybuchu było pęknięcie zaworu gazowego w pobliskim gazociągu. Z uszkodzonego na długości 77 cm zaworu przez 12 dni ulatniał się gaz, który następnie przedostawał się do wnętrza Rotundy. Tam zebrał się w odpowiednim stężeniu i doszło do zapłonu.

Wielomiesięczna nieszczelność instalacji

Jak się okazało, uszkodzenie zaworu nie było niczym nadzwyczajnym w Warszawie tamtych lat. Od września 1977 do lutego 1979 odnotowano aż 22 takie przypadki. Gazowa sieć miejska nie gwarantowała niezbędnej szczelności i nie była dostosowana do przesyłu gazu ziemnego.

Co więcej, stwierdzono, że w momencie wykrycia uszkodzenia, czyli 11 miesięcy wcześniej, nie zaobserwowano wypływu gazu. Być może wcześniejsze zgłoszenie nieszczelności uratowałoby życie wielu osób.

Suma systemowych zaniedbań peerelu

Katastrofie sprzyjały także inne czynniki, wynikające z systemowych zaniedbań władz PRL. Przebudowa sieci telekomunikacyjnej w 1968-1970 r. nie została prawidłowo odebrana, przez co instalacja nie była naniesiona na plany miasta. Ułatwiło to przedostawanie się gazu do wnętrza Rotundy.

Co więcej, sygnały pracowników banku o wyczuwalnym zapachu gazu zostały zlekceważone przez kierownictwo. Architektura peerelowska i marne standardy bezpieczeństwa przyczyniły się więc bezpośrednio do tragedii.

Katastrofie sprzyjały także inne czynniki, wynikające z systemowych zaniedbań władz PRL.

Brak reakcji na niepokojące sygnały

Pracownicy banku informowali o możliwej obecności gazu już na tydzień przed wybuchem. Jednak kierownictwo zlekceważyło te sygnały, tłumacząc zapach gazem spawalniczym lub farbami. Gdyby zareagowano odpowiednio szybko, prawdopodobnie udałoby się uniknąć tragedii.

Czytaj więcej: 79 lat temu Armia Czerwona otworzyła bramy obozu Auschwitz

Dwutygodniowa ucieczka gazu do Rotundy

Jak wykazało dochodzenie, gaz z uszkodzonego gazociągu od 12 dni bez przeszkód przenikał do wnętrza Rotundy. Sprzyjały temu wyjątkowo duża przepuszczalność gruntu oraz brak zabezpieczeń otworów instalacji telekomunikacyjnej.

Gazu nie wykryła też obchodowa sieci gazowej, która nie przeprowadziła kontroli z powodu przeciążenia obowiązkami. Przez cały ten czas stężenie gazu w podziemiach budynku stale rosło, aż doszło do krytycznego punktu.

12 dni Okres ulatniania się gazu z uszkodzonego zaworu
Brak Skutecznych zabezpieczeń przed przenikaniem gazu do Rotundy

Pomimo śmierci 50 osób brak oskarżeń

Kulisy wybuchu w Rotundzie: co się stało w wielkim wybuchu w Rotundzie?

Choć dochodzenie wykazało liczne zaniedbania konkretnych osób, które przyczyniły się do tragedii, nikogo ostatecznie nie pociągnięto do odpowiedzialności. Władze obawiały się ujawnienia systemowych problemów peerelu i wolały zamieść sprawę pod dywan.

Katastrofa nie doczekała się też szerokiego nagłośnienia w mediach, a winę zrzucono na "zbieg nieszczęśliwych okoliczności". Tragiczna śmierć 50 osób pozostała bezkarna, co do dziś budzi kontrowersje.

  • Co najmniej 7 osób ponosiło winę za zaniedbania
  • Nikt nie poniósł konsekwencji karnych
  • Media marginalizowały temat katastrofy

Obawy przed kolejnymi wybuchami w mieście

Wybuch wywołał powszechny strach przed podobnymi zdarzeniami w innych częściach Warszawy. Pojawiło się wiele fałszywych alarmów bombowych i pogróżek o zamachach. Władze i służby specjalne obawiały się fali ataków bombowych lub wybuchów instalacji miejskich.

Na szczęście do kolejnych eksplozji nie doszło, ale przez długi czas w społeczeństwie panowały obawy i niepewność co do bezpieczeństwa w stolicy. Katastrofa w Rotundzie na zawsze pozostała bolesną raną w pamięci warszawiaków.

Podsumowanie

Katastrofa w Rotundzie była jedną z najtragiczniejszych eksplozji w historii powojennej Warszawy. 15 lutego 1979 roku stolica pogrążyła się w żałobie, a straty ludzkie były ogromne. Niestety mimo licznych dowodów na zaniedbania, nikt nie poniósł konsekwencji tego wybuchu. Choć służby obawiały się ataków bombowych, na szczęście do podobnych tragedii już nie doszło.

Przez dziesięciolecia katastrofa w Rotundzie była tematem kontrowersyjnym i budzącym wiele emocji. Dziś jest bolesną lekcją, która uświadamia, jak ważne jest przestrzeganie norm bezpieczeństwa i szybka reakcja na niepokojące sygnały. Tylko w ten sposób można uniknąć podobnych tragedii w przyszłości.

5 Podobnych Artykułów:

  1. Ogień w Birkenau - pożar w krematoriach Auschwitz
  2. Europa i świat przed I wojną światową: przyczyny, wydarzenia, skutki
  3. Kim był Rudolf Höss - portret komendanta Auschwitz?
  4. Te kobiety przetrwały piekło Auschwitz. Ich historie wstrząsają
  5. Cyklon B - trujący środek używany do masowych mordów
tagTagi
shareUdostępnij
Autor Cezary Brzeziński
Cezary Brzeziński

Auschwitz to temat, który mnie fascynuje. Na moim blogu znajdziesz wiele informacji na ten temat, abyśmy nigdy nie zapomnieli o tamtych wydarzeniach.

Oceń artykuł
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
rating-fill
Ocena: 0.00 Liczba głosów: 0

Komentarze (0)

email
email

Polecane artykuły